Mieszkańcy Ogrodu

Podczas dwóch dni wędrówek po rezerwacie Tirimibina zapoznaliśmy się z kilkoma jakże interesującymi jego mieszkańcami. Zacznijmy może od Ogrodu.

Jego najgłośniejszymi mieszkańcami są ptaki. Rano można zobaczyć i usłyszeć przedstawicieli dwóch gatunków tukanów: Tukana Tęczodziobego, który dźwiękiem wydawanym przypomina raczej żabę, oraz Tukana Brązowodziobego. Na drutach można zaobserwować kilka rodzajów Tyrankowatych (Flycatchers); drzewo kapokowe nad restauracją upodobały sobie za to małe zielone papugi. W ciągu dnia przy kwiatach śmigają maleńkie kolibry, których obecność poznać można po bardzo charakterystycznym szumie skrzydeł uderzających ponad 60 razy na sekundę.

W ogrodzie spotkaliśmy także kilku innych, wyjątkowych mieszkańców. Przy stołówce na drzewie spała mama leniwiec ze swoją nie tak już małą pociechą, na drzewie koło recepcji wysiadywała wielka Iguana Zielona, a wieczorem w krzakach koło naszego domku buszował pancernik. Rano przed wyjazdem przy ścieżce prowadzącej do dżungli udało nam się także zobaczyć wyjątkowego mieszkańca okolicy – Drzewołaza Karłowatego (Strawberry Poison Dart Frog), czyli jedną ze sławnych żabek, których śluz używany był to zatruwania strzał. Bardzo podobała mi się nienaukowa nazwa tej żaby, czyli Blue Jeans Frog, bo rzeczywiście stworzenie wygląda jakby nosiło niebieskie spodnie.

W opowieści o mieszkańcach Ogrodu nie powinno zabraknąć owadów, które w Kostaryce przybierają przedziwne kształty i rozmiary. Były więc tu mrówki, motyle, patyczaki i ważki. Najdziwniejsze okazy stanowiły zaś udający liść Walking-leaf Katydid (Mimetica mortuifolia) oraz wyglądający jak potwór z horroru Dobsonfly (Corydalus), który słynie także z bardzo bolesnych ugryzień.

Żeby poznać opisanych powyżej mieszkańców, nie trzeba nawet przechodzić przez most. Wyobraźcie więc sobie, co się czaiło za nim.